Słowo ojca Grzegorza - cz.2

 Boże Narodzenie

 Powrót do spisu treści  art. Słowo ojca Grzegorza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BOŻE NARODZENIE: Łk 2, 1 20; 23, 52 56; 24, 1 12; 

'W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta ..., gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz ... 'czytamy u św. Łukasza. 'Na początku było Słowo (Logos) – tak napisał w Prologu swojej Ewangelii św. Jan (1, 1). 'Bóg ... w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna' – zanotował z kolei autor Listu do Hebrajczyków (1, 1n). Przemówił przez Syna, swoje jedyne Słowo, które rodzi w sobie od wieczności. Już te pierwsze stwierdzenia biblijnych autorów wystarczą, żeby dojrzeć wagę tego, co się wydarzyło w Betlejem. Dojrzeć, ale czy zrozumieć? ' Ty przyjąłeś postać Adama, Ty, który jesteś natury Bożej. Jak mogę Cię owinąć w pieluszki na wzór niemowlęcia? '– dziwi się liturgia bizantyjska. W końcu ta sama liturgia Kościoła nie poprzestaje na zadziwieniu się narodzinami, brakuje jej czasu wobec faktu nowych 'rewelacji', które zaraz odkrywa.

W ślad za nią zapytajmy od razu, co na przykład, mówi nam taka czynność?: 'owinęła Je (Niemowlę) w pieluszki i położyła w żłobie'. Odpowiedź mogłaby brzmieć: o zwykłej trosce Matki o nowonarodzone Dziecko ... ; w rzeczywistości to nie wszystko, ale zara z o tym powiemy. Albo ta informacja anioła?: 'a to będzie dla was znakiem – zobaczycie niemowlę owinięte w pieluszki ... '. Raz jeszcze odpowiedź mogłaby brzmieć w tym duchu: Narodzony, jak wszyscy ludzie narodzeni przyjmuje ludzki sposób istnienia; ograniczoność i słabość, zdanie się na pomoc innych i troskę.

No dobrze, a jaki sens zyskują te dwie ewangeliczne informacje w kontekście takiej czynności opisanej przez tego samego św. Łukasza?: ' ... poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale' (23, 50 53). Widzą Siostry w czym Ewangelista upatruje trudność: 'Będzie dla was znakiem ... niemowlę owinięte w pieluszki'; ale czy również 'ciało owinięte w płótno i złożone w grobie'? Czy wiara początkowa, czy kredyt zaufania, jakim zostaje obdarzone to Dziecko w chwili przyjścia na świat, wytrzyma w samych wierzących próbę związaną z wydarzeniami późniejszymi z Jego życia? W tekście brewiarzowym z okresu Bożego Narodzenia modlimy się w słowach: 'Także i my, których, Panie, /Swej krwi obmyłeś strumieniem, /Nowym Cię hymnem wielbimy / W rocznicę Twoich narodzin ... '.

Kościół, obchodząc uroczyście powtarzające się cyklicznie w czasie tajemnice Chrystusa, ogłasza przede wszystkim te dwa największe wydarzenia: 'Chrystus się narodził! 'i 'Chrystus zmartwychwstał! '. Znak nocy betlejemskiej: 'Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie' jest naszym Zbawicielem. Cytowałem tekst brewiarzowy ... Jeden z Ojców Kościoła z VI w. włoży w usta kobiet idących do grobu Jezusa, słowa: 'Chodźmy szybko, jak niegdyś Magowi, adorujmy Go i nieśmy Mu, owiniętemu już nie w pieluszki, lecz całun, w darze wonności '. Pod wpływem apokryfów i niektórych kolęd wyobrażamy sobie grotę betlejemską jako rozbrzmiewającą wyłącznie radosnym śpiewem aniołów. Tymczasem mówi św. Łukasz istnieje związek groty betlejemskiej z grobem 'wykutym w skale'; tu dopiero w pełni radują się aniołowie z Betlejem: 'Nie masz Go tutaj zmartwychwstał' (Łk 24, 6); 'chwała Bogu na wysokości'. Tam skrzydlaci posłańcy pokazywali na grotę zamieszkałą przez Dziecko (Bóg przychodził na świat), tu pokazują na pustkę grobu opuszczonego własną mocą przez Syna Bożego (tu powraca do nieba). Tam pasterze 'udali się z pośpiechem i znaleźli ... (Dziecko w pieluchach)', tu Piotr 'pobiegł do grobu ... i ujrzał same tylko płótna ... (ciała już nie zastał)'. Tam: 'wszyscy dziwili się temu, co im pasterze po powrocie opowiadali', tu Piotr 'wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało'. (24, 12). Rozumieją Siostry, co chce nam tu uzmysłowić Ewangelista?

Podobnie ikonografia chrześcijańska (ikony) już od pierwszych wieków przedstawia odważnie żłóbek w Betlejem jako mały grób, najczęściej prostokątny. Dziecię Jezus spoczywa w nim jako mała mumia, owinięta w płótna od głowy aż do stóp, na wzór ciała przygotowanego do pogrzebu. żłóbek zapowiada śmierć i pogrzeb. Otrzymując świąteczne kartki Bożonarodzeniowe nawet nie zwracamy na to uwagi, że na wielu z nich Dzieciątko leży już po prostu w grobie ... Jakiż odważny i ważny skrót doktrynalny! Zresztą i dla innej racji: Jezus narodził się jako Dziecko ('i urodziła Syna ... ') i umarł jako Dziecko: ('Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mego').

W ślad za tradycją Kościoła rozpatrzmy zatem w tej medytacji narodziny Jezusa w perspektywie wydarzeń paschalnych. Jezus stał się uczestnikiem naszego losu – od żłóbka aż po grób. Związek żłóbka z grobem Jezusa ma jednak charakter przeciwstawny. Pieluchy są symbolem Dziecka żyjącego, natomiast znakiem Paschy – leżące w grobie śmiertelne całuny. Z pieluch Jezus wyrasta, z całunów – zmartwychwstaje. Płótna leżące w grobie bez ciała stają się kolejną dobrą nowiną (po wiadomości o Dziecku w pieluchach w Betlejem), nowiną o tym, że Jezus nie porzucił naszej ludzkiej natury, lecz ją przywrócił życiu i nieskończenie wyniósł. Zatem św. Łukasz w znaku 'Niemowlęcia owiniętego w pieluszki i leżącego w żłobie' chce nam przekazać prawdę o cenie naszego zbawienia. Z kolei św. Paweł opisze te wydarzenia językiem teologicznym na ten sposób: 'On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył ... '(Flp 2, 6 9a). To ogołocenie i uniżenie rozpoczęło się właśnie w Betlejem. Bóg stał się ludzkim dzieckiem, aby człowiek stał się dzieckiem Bożym, przybranym w 'chwałę Pańską', jak pasterze na polach betlejemskich; dzieckiem, w którym Ojciec ma upodobanie, które nieskończenie miłuje.

Za pośrednictwem najprostszych, ubogich środków, Bóg realizował swe odwieczne plany. W nieefektownej szacie spełniały się Izajaszowe słowa: 'Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami krainy mroków rozbłysło światło' (9, 1). Drugi raz rozbłysło w poranek zmartwychwstania, równie dyskretnie, tak że aniołowie byli znowu 'w lśniących szatach' tylko dla wybranych. W ciszy stepu i wśród mroku nocy dokonywało się w dziejach wszechświata przełomowe wydarzenie Bóg w ludzkiej postaci przychodził na ziemię. Zauważa teolog: 'Wielkie sprawy dokonują się w milczeniu. Nie w rozgłosie i wśród rozgrywających się na oczach świata wydarzeń zewnętrznych ... Milczące potęgi to potęgi naprawdę wielkie. (Wcielenie) jest wydarzeniem najbardziej skrytym, najbardziej milczącym, a jego tajne źródła gubią się w Bogu, niedostępne dla ludzkich spojrzeń'.

A przecież intryguje nas droga, jaką obrał Bóg przychodząc do człowieka. Droga pełna paradoksów i znaków zapytania; droga ludzkich małych radości, lecz bardziej jeszcze cierpienia i śmierci; droga dziecięctwa i jednocześnie ta sama droga podpadająca pod wyrok sądowy – całe okrucieństwo związane z egzekucją skazańca. Nie przenikniemy jednak Tajemnicy. W to miejsce natomiast, kontemplując narodzenie Jezusa w świetle Zmartwychwstania, możemy przyjrzeć się temu, co owo Wcielenie przynosi człowiekowi, nam samym. 'Wszystkim ..., którzy Je przyjęli, udzieliło mocy, aby się stali dziećmi Bożymi'. W rzeczywistości Bóg rodzi się co dzień w Jezusie Chrystusie. Oczywiście, historycznie Jezus narodził się raz na zawsze w Boże Narodzenie, tak jak raz na zawsze umarł w Wielki Piątek. Bożonarodzeniowa nadzieja spoczywa w nagim dziecku, urodzonym na klepisku, umarłym w nagości na drzewie. Mówiąc: 'Jezus rodzi się co dzień' uznajemy tymczasem skuteczną moc Jego Paschy, to znaczy przejścia.

Pisze mnich trapista, o. Ludwik Tomasz Merton: 'Chrystus się narodził. Narodził się dla nas. I narodził się dzisiaj. Albowiem Boże Narodzenie nie jest po prostu jakimś dniem, jak każdy inny dzień. Jest to dzień, który stał się święty i szczególny poprzez świętą tajemnicę. To nie jest tylko dzień jeden z wielu w nużącym kołowrotku czasu. Dziś wieczność wkracza  w czas, a czas ten, uświęcony, zostaje porwany do wieczności. Dzisiaj Chrystus, przedwieczne Słowo Ojca, które było na początku u Ojca, przez które wszystko się stało i przez które wszystko jest, przychodzi na świat przez Niego stworzony, aby odzyskać dusze, które zatraciły swoją tożsamość. Dlatego też Kościół się raduje, a aniołowie zstępują nie tylko po to, by ogłaszać jakieś minione wydarzenie, które miało miejsce dawno temu, lecz rzecz nową, która dzieje się dzisiaj. Albowiem to dzisiaj Bóg Ojciec czyni wszystko nowe w swoim Boskim Synu, naszym Zbawcy, zgodnie ze Swymi słowami: 'ecce nova facio omnia' (a oto wszystko czynię nowym). Albowiem, jak mówi św. Leon: 'Dziś zaświtał nam dzień nowego zbawienia, dzień, który przywraca to, co dawno było zginęło, dzień niekończącej się szczęśliwości'. Tak oto Kościół ze zwycięskim Alleluja, tryumfalnym okrzykiem Wielkiejnocy na ustach, odnawia tajemnicę paschalną, w której śmierć zostaje pokonana, potęga zła zdruzgotana na zawsze, a grzechy wybaczone: tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Zbawiciela, który tego dnia rodzi się dla nas'.

Dzisiaj i w każdej chwili Jezus jest źródłem życia. 'Tajemnica człowieka – wytłumaczy współcześnie ostatni sobór – wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego ... Albowiem On, Syn Boży, przez swoje Wcielenie zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem' i przeszedł drogę Syna Człowieczego. Pewien neofita obecny na liturgii jutrzni w Noc Bożego Narodzenia w klasztorze wyznawał: 'słuchając mateuszowej genealogii Jezusa, imion Jego przodków, gdy ci wszyscy mężczyźni i te wszystkie kobiety przesuwały się przede mną w uroczystej procesji oficjum, nagle pośród ciągle rosnącego uniesienia zrozumiałem Miłość. To prawda. Bóg wpisany w ludzką genealogię!, w ludzkie życie, cierpienie, śmierć ... Któż to pojmie! Wiążąc teraz Zmartwychwstałego z Nowo Narodzonym mówimy, że Jezus nie osiadł biernie w bezcelowym istnieniu. Życie jest ruchem. Z łaski Przychodzącego człowiek może przerosnąć samego siebie, może mieć udział w życiu i chwale samego Boga. Na to potrzebuje jednakowoż całego życia, tak jak Chrystus potrzebował swoich ziemskich 33 lat. Powiedzieliśmy, że Bóg nieskończenie szanuje proste, uciszone środki swoich działań, a te wymagają czasu. W każdym razie w Swej Boskiej perspektywie zbawczej przychodzi On do człowieka ustawicznie i mówi mu:

'Przybywam, byś uwierzył, że nawet w godzinie najciemniejszej nocy Moja łaska jest z tobą. Mimo tak wielu oznak triumfu zła i ciemności, możesz pozostać wierny i niezłomny, jeśli przyjmiesz Bożą moc, którą ci przynoszę. Jestem z tobą, byś pamiętał, że twe życie ma wymiar nieskończoności, którego nie może mu odebrać nikt, ani nic. Mimo doświadczenia tylu dramatów życiowych, może ono pozostać sensowne, jeśli tylko ułożysz je w perspektywie nieskończoności, ukazywanej przez prawdę Ewangelii w napięciu: narodziny –zmartwychwstanie (nowe narodziny). Dramat i tragizm tego życia pojawiałby się naprawdę dopiero wówczas, gdybyś przez bezmyślność lub grzech wyłączył się z tej perspektywy, pozostając zamknięty na łaskę przychodzącą z owego misterium Wcielenia – Paschy'.

 Św. Ireneusz nauczał: 'Słowo stało się ciałem, stało się tym, czym my jesteśmy, aby z nas zrobić to, czym Ono samo jest'. Tym samym łatwiej nam teraz zrozumieć śmiałość, z jaką liturgia paschalna każe nam opiewać winę naszych prarodziców: 'Felix culpa! Szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel! '. Tak, przychodzący do nas Zbawca chce nam pomóc w kształtowaniu pełnej, godnej człowieka egzystencji, w której żadne doświadczenie grzechu, nocy nie jest w stanie zniszczyć naszej wierności. W Swym przyjściu pozostaje On jednak Bogiem delikatnym, który nie narzuca swej obecności, tak jak nie narzucał jej ani faryzeuszom, mających dobrą opinię o swych wyborach, ani mieszkańcom betlejemskich domów, którzy nie otworzyli drzwi, bo w noc Jego przyjścia chcieli mieć święty spokój. Wedle określenia św. Augustyna, po prostu: Jego 'serce mówi do (naszego)serca'.

Co roku Narodzenie Chrystusa zmartwychwstałego, jakie obchodzi liturgia, czy nad czym medytujemy w rekolekcjach, przypomina nam o tym wyniesieniu całego stworzenia do chwały. W takim razie zapytajmy w tej medytacji, ile w naszym przeżyciu tego Wydarzenia Betlejem jest płytkiego sentymentu, ile zaś świadomości prawdy o wiernym Bogu, który w godzinie słabości i nocy daje nam Swą łaskę, abyśmy mimo naszych braków mogli stawać się dziećmi Bożymi? W rzeczywistości Bóg Bożego Narodzenia udziela nam nadziei poprzez codzienne życie, poprzez jego łaskę, poprzez swoje Słowo i poprzez sakramenty. Pomyślmy, ile w nas tkwi sentymentu (Boża Dziecina, uboga stajenka, żłóbek, baranki, pasterze a dalej rodzina, Wieczerza wigilijna, kolędy, opłatek, choinka), a ile świadomości Wyznania wiary: 'On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba ... przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany ... za nas ... zmartwychwstał dnia trzeciego ... siedzi po prawicy Ojca ... przyjdzie ... a Królestwu Jego nie będzie końca ... '.

Chcę zakończyć tę medytację narodzeniowo-paschalną modlitwą bł. Elżbiety od Trójcy Świętej, francuskiej karmelitanki, która bezbłędnie ujawniła swoją miłość: 'Ogniu trawiący, Duchu miłości, wstąp we mnie, żeby w duszy mojej to się dokonało, co z Wcieleniem (i Narodzinami) Słowa, żebym była dla niego wzrastającą ludzkością, w której odnawia Ono całe swe misterium ... '.

CookiesAccept

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem