Świadectwa-3


Pragnęłam pojechać na rekolekcje po duchowe umocnienie. W niedzielę, przed moim wyjazdem, pożegnałam się z chorą mamą i do serca powiedziałam Matce Bożej: "niech Matka Boża opiekuje się moją mamą".
Byłam w Brańszczyku popołudniu, ale czułam się niepokorna i zagubiona. Moje życie nie jest łatwe, przez cały czas dźwigam ciężar, cierpienie i ból, które są dla mnie bardzo ciężkim krzyżem. Zaniosłam ten ciężar do Pana Jezusa...
Trzeciego dnia podczas medytacji stopniowo Pan Jezus zaczął przychodzić do mojego serca. Codziennie rozmawiałam z kierownikiem duchowym i mówiłam mu, że czuję, że Bóg codziennie daje mi inny plan. Po rozmowie czułam się radośniejsza, że Bóg dał mi życie miłością i kontaktem z Panem Bogiem.

W piątek, dzień przed wyjazdem, miałam techniczne problemy z wózkiem i nie mogłam na nim pojechać do kaplicy. Byłam bardzo smutna, w oczach łzy, bo bardzo pragnęłam uczestniczyć we Mszy świętej i bałam się, że nie będę w stanie dostać się do kaplicy.
W pewnej chwili poczułam, że Pan Jezus pociesza mnie i mówi, że mogę iść do kaplicy na własnych nogach. Czułam jakby ktoś mnie popychał. Gdy Emilka, moja opiekunka, przyszła do pokoju, poprosiłam ją, by pomogła mi wstać i by mnie podtrzymywała. Dzięki jej pomocy, ufając Panu Jezusowi, udało mi się dojść do kaplicy. Czułam jakby to sam Pan Jezus mnie prowadził. Byłam ogromnie szczęśliwa i dziękowałam w sercu Jezusowi.

W sobotę, podczas ostatniej Mszy świętej, modliłam się do Jezusa i pytałam Go, co mam zrobić, żeby nie czuć się zagubiona w codziennym życiu i jak zachować siły duchowe. Pan Jezus pocieszył mnie, że otrzymam wszystko, co będzie mi potrzebne. Uśmiecham się teraz do Jezusa, bo czuję jakby ktoś mi pomagał, mój krzyż jest coraz lżejszy. Wspólne przeżycia i wspólne modlitwy związały mnie gorącą miłością z Chrystusem i Jego Matką.

Jestem szczęśliwa, że Pan Jezus pozwolił mi pojechać na te rekolekcje i moje serce przepełnia wdzięczność dla Niego. Dziękuję Ci Panie Jezu, że mogłam poczuć się blisko Ciebie i za to, że dałeś mi wspaniałego kierownika duchowego. Cieszę się, że Bóg czuwa nade mną i wie, co jest dobre dla mnie. Trwam przy Panu Bogu bardzo silną wiarą, modlę się do Niego i rozmawiam z Nim w sercu czując miłość.

"Panie Jezu, Ty wiesz, że Cię kocham, daj dużo łask błogosławieństwa Bożego dla ojca Darka za pięknie prowadzone rekolekcje w Brańszczyku, pani Kasi za wspaniałe organizowanie, pani Danucie za piękny śpiew i grę na gitarze, dużo łask dla chorych, cierpiących, opiekunów i sióstr zakonnych.

Elżbieta Cielniak

---------------------

Nie da się ukryć, te rekolekcje (Brańszczyk nad Bugiem 2007), to był jeden z najpiękniejszych tygodni w moim życiu! Adoracja, Msza Św., medytacje- tu doświadczyłam prawdziwego, bezpośredniego, szczerego kontaktu z Bogiem. Myślę, że na takie "oddychanie Bogiem" w niemalże każdej chwili, pozwoliło wyciszenie, które jest podstawą tych rekolekcji. Teraz wiem, że w Ciszy najprędzej można odnaleźć Boga. W moim życiu tak tego brakowało...


Niesamowitym przeżyciem było dla mnie doświadczenie bycia wolontariuszem - pomaganie drugiemu człowiekowi... tak wiele się nauczyłam! Miałam wrażenie, że wszystkimi czynnościami, które wykonuję, prowadzę dialog z Bogiem. Taki "boży dialog życiem".
Mocno utkwiło w moim sercu zdanie sobie sprawy z tego, jak mało ufam Bogu..., a przecież jest On - moim najdroższym, troskliwym Ojcem! Ta Ufność, której uczyłam się w Brańszczyku na każdym kroku, jest dla mnie wielkim skarbem.
Wolę nie wymieniać jak wiele bożków sobie wcześniej wyrzeźbiłam; sprawy i osoby, od których uzależniałam moją przyszłość...zamiast wszystko oddać w ręce Boga... Chcę inwestować ten skarb Ufności, w każdy kolejny dzień mojego życia!

Zauważyłam też, że dosłownie zrealizował się we mnie temat tych rekolekcji; " Z ciemności lęku do światła miłości". Wcześniej tyle obaw, niepokój w sercu i życiu codziennym, zamartwianie się dotyczące przyszłości, przemęczenie...a po rekolekcjach... tylko miłość i ufność do Boga :). Nauczyłam się tam smakować każdą chwilę z Bogiem. Przecież nie wiemy, ile jeszcze mamy dni przed sobą...
Po tych rekolekcjach moje oczy stały się radosne, pełne ufności, patrzące z miłością na każdego, po prostu "prześwietlone", jak napisał K. Wojtyła w "pieśni o blasku wody", który kiedyś mówiłam na przedstawieniu grupy teatralnej, a teraz mogłam doświadczyć na własnej skórze, co to znaczy mieć takie oczy...mmm...cudowne uczucie. :)))
Te pełne nadziei, radości oczy i miłość do Boga w sercu to jeden z najsłodszych owoców, jaki kiedykolwiek było mi dane smakować - owoc tych rekolekcji. "Moje dziecko ty zawsze jesteś przy mnie" - te słowa najgłębiej zapadły mi w pamięć i serce. Dzięki nim zdałam sobie sprawę, że już dosyć samotności w życiu; wszystkie problemy i sprawy chcę oddać w jego czułe i dobre ręce. On chce iść ze mną przez życie. Chce być zawsze przy mnie. Chce, żebym czuła jego obecność i to, że jego myśli są zawsze blisko mnie!

Dzięki Ci Panie, za ogromną miłość, bliskość, obecność i czułość, jakiej mogłam doświadczać. Wiem, że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, a Ty patrzysz na mnie z wielką miłością, której tak przecież potrzebuję i pragnę. Ty mi dajesz wszystko, czego potrzeba, aby żyć. Dziękuję Ci Panie, za moje życie, moich bliskich i znajomych, za Elę, od której tyle się nauczyłam podczas tych rekolekcji. Dziękuję za wszystkich, których spotkałam, spotykam i których postawisz jeszcze na mojej drodze życia, daj im łaskę spotkania Ciebie i przytulenia się do Twojego pełnego miłości serca. Po tak bliskim dotknięciu Boga, czuję się inaczej. Mam postawę całkowitej ufności Bogu, pokój i radość.
Jakbym była kwiatem, który poczuł wilgoć w wysuszonej glebie, w której przyszło mu rosnąć, a do jego korzenia dostała się nareszcie woda i teraz tak pięknie, intensywnie pachnie. Jego spuszczona, ociężała problemami głowa, podniosła się na widok napełniających Nadzieją promieni słonecznych... Jak dobrze być takim pięknym, lśniącym w słońcu, Bożym kwiatem. O, jak dobrze!!!
 
Emilka

Pan zaprosił mnie na rekolekcje w Brańszczyku i obdarzył deszczem łask i darów.
  • Spotkałam się tu ze wzruszonym głęboko Ojcem i Matką
  • Doświadczyłam obecności osób, które pomimo ciężkiej choroby, wielu cierpień podjęły ogromny wysiłek duchowo-psychiczno-fizyczny, aby zbliżyć się do Boga. Zawstydziłam się swoim duchowym lenistwem, które niejednokrotnie mnie w życiu dopadało. Dzięki nim zobaczyłam co to jest pokora - prostota - siła ducha.
  • Pan spytał mnie, czy i ja chcę stać się takim wózkiem inwalidzkim, który On poprowadzi właściwą drogą. Gdy poddam się temu prowadzeniu będę użyteczna także dla innych. Mam tylko dbać o kółka - czyli modlitwę i Eucharystię - napęd oraz pamiętać, że Kościół to miejsce schronienia przed deszczem.
    Odpowiedziałam słowami: "Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy" Pieśń nad pieśniami 1,4.
  • Spotkałam się tutaj z BABCIĄ! Mogłam opiekować się i tulić w ramionach Babci. Dzięki temu odzyskałam zmarłą we wczesnym dzieciństwie babcię. Mogłam z nią być, patrzeć na Jej piękno, słuchać Jej głosu, dotykać. A Ona każdego dnia pokazywała mi jak z godnością i wdziękiem, pokorą i pogodą, cierpliwością i ufnością żyć Jego krzyżem. I znów (jak dawniej) zachęcała do modlitwy.
  • Piękno tego miejsca także mówiło o Bożej Miłości Pan przeorał mi serce wzruszeniami. Do stwardniałej gleby wrzucił ziarenko, które przy Jego Łasce obumrze, aby obudzić się do nowego życia - ku większej Chwale i służbie Jego Boskiego Majestatu.
Kocham wszystkich, których tu spotkałam. Odtąd mają miejsce w moim sercu. Dziękuję Ci Boże za ich życie i za to, że mnie tutaj zaprosili.
Asia
--------------------------------

Magdalenka 2006

 Po raz kolejny byłam na rekolekcjach w Magdalence, które w tym roku prowadził o. Grzegorz. To były bardzo owocne i udane rekolekcje. Pogłębiłam swoją wiarę, nadzieję i miłość do Boga i bliźnich.
Otrzymałam nowe siły do niesienia w codzienności krzyża choroby z ufnością i nadzieją.

Serdecznie dziękuję organizatorce Kasi, wolontariuszom i wszystkim, którzy otoczyli nas troskliwą opieką. Wszystkich uczestników rekolekcji gorąco pozdrawiam z nadzieją na spotkanie w przyszłym roku.

Maryla Potentas

------------------------------

Magdalenka 2005 r.

Przez pięć dni mijającego już lata, w przepięknej leśnej miejscowości nieopodal Warszawy dane mi było spędzić cudowne chwile. Tak po prostu i najkrócej można to określić.

Rekolekcje przeżywane w skupieniu, wspaniałej wspólnocie ludzi oddanych sobie nawzajem, a nade wszystko w Bożej Obecności. Dla mnie był to czas poznawania siebie, odkrywania Pana Boga na nowo, w Eucharystii, w Słowie Bożym, w moim sercu, w drugim człowieku, w szumie lasu i blasku słońca. Kiedy przed wyjazdem pytano mnie dlaczego wybieram się na te rekolekcje, odpowiadałam po prostu: jadę i tyle, bo tak.

Otrzymałam podczas tych kilku dni tak wiele, że dziś pozostaje mi prosić Pana, bym nie zatrzymywała tego dla siebie. Czas spędzony w Magdalence był dla mnie Darem o jaki nawet nie umiałabym prosić, doświadczeniem Miłosierdzia Bożego, gdzieś z oddali, a jednak tak blisko.

Trudno wyrazić słowami i oddać chwałę Panu, to przerasta możliwości człowieka. Pan w ciszy i spokoju, delikatnie, pokazał mi jak bardzo ograniczone są moje ludzkie możliwości, i jak ja sama po ludzku ograniczam Jego działanie w moim sercu. Tak delikatnie i z wielką miłością Pan uświadomił mi, że największa radością jest tak po prostu świadomość bycia Bożym Dzieckiem, które nie boi się w szczerości własnego serca powiedzieć: Jezu jesteś moim Panem. Wielką, swoistą lekcją wiary była dla mnie postawa innych rekolektantów, szczególnie osób dotkniętych chorobą SM. To było dla mnie wielkie świadectwo. Chwała Panu. I wielkie dzięki wszystkim, z którymi dane mi było spędzić ten owocny czas.

Dorota

Powrót do działu Rekolekcji dla osób niepełnosprawnych

CookiesAccept

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem