Droga Krzyżowa - D. Michalski SJ

Powrót do  działu Rekolekcje www

Stacja I - Jezus skazany na śmierć

A Ty walczysz o sprawiedliwe sądy... wobec Ciebie. Żeby ludzie krzywo nie patrzyli na Ciebie. Żeby dobrze o Tobie mówili. Żeby Ciebie lubili. Gdy tylko zauważysz cień niesprawiedliwości czujesz się pokrzywdzony. A Bóg i z tego jest mocen wyciągnąć dobro dla Ciebie. Idzie przez świat i szuka takich, którzy podobnie jak Jezus nie przestraszą się niesprawiedliwych wyroków i ocen, ale wydadzą swe życie do całkowitej dyspozycji Bogu.

Stacja II - Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Oto miara dojrzałości duchowej człowieka: być gotowym wziąć swój krzyż.
A czasem także krzyż tych, którzy są obok nas. Czy jestem człowiekiem dojrzałym? Takim, który nie tylko mówi o krzyżu swoim lub innych, ale po prostu zwyczajnie go bierze? Może nie takiej definicji dojrzałości się spodziewałeś. Ale Bóg nie ma innej. On wierzy w Twoją dojrzałość i czeka, aż Ty się na nią zgodzisz.

Stacja III - pierwszy upadek Jezusa

Życie Cię przerasta. Myślałeś, że dasz radę. Że sobie poradzisz. Aż do teraz. Aż do tego pierwszego wielkiego upadku, który nieomal nie ściął Cię z nóg. I zastanawiasz się jak będziesz mógł żyć dalej. Bo już wiesz, że sam sobie nie poradzisz. On też się zastanawiał w jaki sposób będzie mógł donieść krzyż do końca skoro już na początku padł przywalony Jego ciężarem. Czemu powstał? Dlaczego, dla czego zdecydował się dźwignąć? Gdzie znalazł siłę i moc do tej nierównej walki?

Stacja IV - Spotkanie z Matką

Widzisz cierpienie swojej matki. To, jak się starzeje, jak zapomina. Jak staje się inna od Twojego wyobrażenia o niej. Spotkania z nią stają się coraz trudniejsze i boleśniejsze. Nie tak miało być. Cierpienie, które wciska się w relacje z najbliższymi. Matki, które pochowały swych synów. Synowie i córki, którzy cierpią z powodu starości swoich bliskich, ich niedołężności, gaśnięcia w oczach. Spotkania, z bliskimi, które bardzo bolą. Maryjo, daj nam siłę. Choć odrobinę tej wiary i niezłomności, które miałaś widząc swego Syna, któremu odebrano wszelką godność.

Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż

Muszę się modlić. Muszę chodzić do kościoła. Muszę być dobrym człowiekiem. Jak często używasz słowa „muszę”? Szymon został przymuszony do pomagania Jezusowi. A może masz już to doświadczenie, gdy byłeś opuszczony w swoich obowiązkach, pozostawiony sam sobie, samotny. Zastanawiałeś się, gdzie się podziali inni? Czemu zostawili Cię samego? Ileż razy w Twoim życiu tak właśnie czuł się Jezus, gdy od Niego odchodziłeś, przestawałeś się Nim interesować? Nieraz samotnie niósł swój krzyż i choć liczył na Twoją pomoc i wsparcie to jednak ich nie otrzymywał.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusa

Mały gest uczyniony z miłością – otarcie twarzy Jezusa przez zwykłą, prostą kobietę. Marzysz o wielkich czynach, wielkich sprawach. Być może angażujesz się w ważne zagadnienia i projekty. Ale ile w nich jest miłości? A ile ambicji, by być zauważonym, dostrzeżonym, pochwalonym. Wielkie czyny bez miłości stają się małymi czynami. I na odwrót. Mały czyn spełniony z wielką miłością przewyższa niejedno „wielkie” dokonanie.

Stacja VII - Drugi upadek Jezusa

A jednak wstajesz Jezu. Dla iluż ludzi, którzy rozważali Twój drugi upadek i Twoje powstanie z niego był on natchnieniem i inspiracją, by powstać ze swoich upadków. Wstałeś, bo wiedziałeś, że walczysz o nas, bo wierzyłeś, że Twój znój i upodlenie ma sens. Bo wiedziałeś, że ktoś kiedyś będzie o tym myślał i w tym, co uczyniłeś dla nas znajdzie siłę, by powstać z tego, co go wgniotło w ziemię.

Stacja VIII – Upomnienie płaczących

Jak łatwo jest zapłakać... nad drugim człowiekiem. Najtrudniej jest zapłakać nad sobą. To wielka łaska. Czy kiedykolwiek jej dostąpiłeś? Czy płakałeś nad sobą? Nad swoją nędzą i pogubieniem się w życiu? Nad ranami, które zadałeś drugiem człowiekowi i sobie? A może brakuje Ci odwagi, by zapłakać nad sobą? By zobaczyć swoją własną nędzę? Bo nędzę innych znasz na pamięć.

Stacja IX - Trzeci upadek Jezusa

Największa pokusa: zwątpić w sens tego, co czynisz – Twoje budowanie więzi małżeńskiej, rodzinnej. Twoje życie zakonne, kapłańskie – służenie innym, zapominanie o sobie. Twoje codzienne obowiązki, których sensu przestajesz dostrzegać, które tylko ciążą i wiążą. Największa ze wszystkich pokus: zwątpić w dobro. Bo ono przestaje być wygodne, łatwe, nie przynosi już zainteresowania ze strony innych. Pozostało tylko wiernie iść za tym, co przed laty wybrałeś, a to przychodzi coraz ciężej. Jemu też było coraz ciężej. Na pewno odczuwał niechęć i pokusę porzucenia wszystkiego. Pokusę świętego spokoju...

Stacja X - Odarcie z szat

Odrzeć z szat czyli odsłonić to, co powinno pozostać zakryte. Dobrze wiesz jakiego słowa użyć, z jakim przekąsem je wypowiedzieć by zabolało, by upokorzyło, by odebrało poczucie ludzkiej godności. A potem na swoje wyrzuty sumienia odpowiadasz usprawiedliwianiem.. Ci, którzy rozebrali Jezusa z szat też mieli swoje usprawiedliwienia: przecież mógł siedzieć cicho, sam sobie na to zasłużył, ja tak nie chciałem - zmusili mnie do tego. Ale zło nie może mieć żadnych usprawiedliwień. A jeśli tak jest, to już z nim przegrałeś.

Stacja XI - Przybicie do Krzyża

Kiedy niesiesz swój krzyż, to masz nadzieję że wcześniej czy później uwolnisz się od niego. Ale przybicie do krzyża jest najgorsze. Odziera ze wszelkich złudzeń: nie pozbędziesz się go. On zawsze będzie w Twoim życiu! Jezus i krzyż to jedno. Gwoździe zespoliły Jezusa z drzewem krzyża. Może też już masz to doświadczenie bycia ukrzyżowanym. Popatrz na Ukrzyżowanego, Twojego brata. On nie poddał się rozpaczy. Jego serce pozostało zjednoczone z Ojcem i ufne w tę więź, która mogła zachować Go od śmierci wiecznej.

 

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu

Dzisiaj, jeśli chcesz wyrazić błogosławieństwo wobec drugiego, kładziesz swoją rękę na jego czole i kreślisz znak krzyża. Znak, który dwa tysiące lat temu był znakiem przekleństwa. Przekleństwo, które zostało zamienione w błogosławieństwo. Dlatego, że pewien człowiek zaufał swemu Bogu do końca. Bezgranicznie. Jeśli Ty zaufasz Bogu tak, jak On wtedy, staniesz się błogosławieństwem dla innych. Choć po ludzku w Twojej obecnej sytuacji wydaje się to niemożliwe. Jeśli zaufasz...

 

Stacja XIII - Zdjęcie z krzyża

Śmierć. Nie ma już żywego Jezusa. Nie ma Jego ducha. Wszystko wydaje się martwe i przegrane. Tępy ból. Ale ciało Jezusa zostaje uwolnione od krzyża. To nieprawda, że tak już będzie zawsze. Że cierpienie Cię nigdy nie opuści. Ta rozłąka Jezusa z krzyżem jest maleńkim promieniem światła, które zapowiada poranek zmartwychwstania, gdy Nowe Światło zaleje cały świat. Twój świat.

 

Stacja XIV - Złożenie do grobu

Wszystko ma swój czas. Trzeba czekać. Teraz jest czas na Boże działanie. Nie od razu. Muszą minąć trzy dni. A nie można szybciej? Ta dłużąca się niepewność, która odbiera zmysły. Bóg ma swoje ścieżki. Twoje są inne od Jego. Ale czy choć chcesz, aby On Cię ich nauczył? Miłość jest cierpliwa. Poczekaj. Zostaw. Nie miotaj się. Pozwól niech On działa. W sposób niewidoczny, ale skuteczny.

 

Dariusz Michalski SJ

------------------------------------------

 

DROGA KRZYŻOWA 2

Stacja I - Jezus skazany na śmierć

Skazywanie oznacza wykluczanie. Oznacza sprowadzanie śmierci, pomniejszanie życia w drugim człowieku. Czasem nie wygląda ono na realne skazywanie. Można skazać wzrokiem, słowem, gestem. Możliwości wykluczenia drugiego z kręgu życia jest bardzo wiele.

Jak wygląda moje życie? Czy zapraszam innych do kręgu życia, czy raczej ich wykluczam?

To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione -  oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem 1 J 1,1-4.

Stacja II - Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Nikt o zdrowych zmysłach nie bierze krzyża na siebie. Nikt, kto jest zamknięty tylko w ludzkiej logice świata, myślenia i rozumowania nie może się zdobyć na taki akt. Może tego dokonać ktoś, czyje serce jest otwarte na Boga, w którego sercu mieszka Bóg. To właśnie krzyż jest dowodem tego, że w sercu człowieka, który go przyjmuje mieszka sam Bóg. A co jest w moim sercu? Jakie uczucia budzi we mnie krzyż?

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? Rz 8, 31

Stacja III - pierwszy upadek Jezusa

Kiedy rozpoczynam jakieś dzieło, jakieś przedsięwzięcie nie myślę o ewentualnych przegranych, upadkach, porażkach. A jednak są one wliczone w każde dobre dzieło. Także w Twoje, Jezu. Panie, naucz mnie pokory przyjmowania moich własnych porażek i upadków. Naucz mnie, że w tym wszystkim chodzi tylko o to, bym nigdy nie odłączył się od Ciebie. Niech to będzie moim jedynym zwycięstwem.

Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie (fragm. modlitwy „Duszo Chrystusowa”).

Stacja IV - Spotkanie z Matką

Cierpienie zbliża ludzi do siebie. Kiedy rzeczywiście przeżywam je w Twoim Duchu niknie ze mnie pycha, wyniosłość, urażone ambicje. Zaczynam w bliźnich dostrzegać swoje słabości i braki, ale także... Twoją miłość do nich, szczególnie do tych, którzy najbliżej mnie, a których przychodzi mi kochać najtrudniej. Proszę, naucz mnie miłości i współczucia do nich. Daj mi spojrzeć na nich tak, jak Ty na nich patrzysz.

Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż

Miłość zasadza się bardziej na czynach niż na słowach. Jakaż to wielka pokusa wypowiadać mądre i światłe słowa zamiast wprowadzać je w czyn. Ja także tak czynię. Czemu? Bo łatwiej jest mówić niż służyć. A przecież wiara bez czynów jest martwa. Panie, wybacz mi te wszystkie chwile, gdy odwracałem się od Ciebie ze strachu, wstydu, z powodu mojej ludzkiej nędzy. Za wszystkie te chwile, gdy nie chciałem Cię znać i pomagać Ci. Szymonie z Cyreny westchnij za mnie u swego Mistrza, by moje serce nie było z kamienia, a wola i ręce mocne i chętne.

Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi J 13,13-14.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusa

Otrzeć twarz drugiego człowieka to znaczy chcieć go zobaczyć, usunąć wszystko, co nie pozwala mi go dostrzec. Jezu, jak bardzo kryjesz się za twarzami oplutych, sponiewieranych, chorych psychicznie, wyśmianych, cierpiących. Proszę Cię o odwagę, bym mógł podejść do Ciebie obecnego w moich cierpiących siostrach i braciach. Bym nie przestraszył się twarzy zniekształconych bólem i cierpieniem, twarzy brzydkich, niemiłych.

Macie oczy a nie widzicie Mk 8,18.

Stacja VII - Drugi upadek Jezusa

Skąd brać siły do nieustannego podnoszenia się z upadków? Skąd Ty je brałeś, Jezu? Przecież brakowało Ci sił fizycznych, ale nie brakowało Ci miłości. Upadam wtedy, gdy zaczyna mi brakować miłości. Powstaję wtedy, gdy znów zaczynam wierzyć w miłość. Panie, nie daj mi nigdy zwątpić w Twoją miłość do mnie i do moich bliźnich.

Miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 1 Kor 13,7

Stacja VIII – Niewiasty

Umieć dostrzec innych, gdy samemu się cierpi. Umieć nie być skoncentrowanym tylko na sobie, nie myśleć tylko o sobie. Pocieszać, gdy samemu się przeżywa trudności. Wskazywać właściwą drogę – tę do Boga, gdy samemu doświadcza się braków. Nie trzeba słów. Wystarczy iść, wystarczy być wiernym małym, zwykłym obowiązkom i wykonywać je z miłością.

Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga. 2 Kor, 1,3-4

Stacja IX - Trzeci upadek Jezusa

Ile razy można upadać? Jak długo ma to jeszcze trwać? Przecież można pozostać na ziemi, przestać walczyć. A może to zbyt dużo jak dla Ciebie Jezu? Może poddać się pokusie zniechęcenia? Skoro tyle razy już upadłem, to czy ma sens dalsza wędrówka? To, co jest najtrudniejsze w drodze za Tobą Jezu, to niepoddawanie się zniechęceniu. Ty nigdy ze mnie nie rezygnujesz, gdy leżę przygnieciony ciężarem swoich win. Twoja miłość jest zawsze większa od mego zła, dlatego właśnie chcę powstawać, bo jesteś Ty, który zawsze we mnie wierzysz.

Jezus spojrzał na niego z miłością (…) Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Mt 19,22

Stacja X - Odarcie z szat

Odarcie z szat czyli obnażenie, upokorzenie, poniżenie. Jakkolwiek to nazwać zawsze oznacza policzek w ludzką godność. Chęć udowodnienia człowiekowi i tym, którzy wokół, że nic nie znaczy, że jest tylko zwierzęciem, że nie ma już swej godności, Bożej chwały. Chodzi tylko o to, by go przekonać, że wcale nie został stworzony na Boży obraz i podobieństwo. Panie, wybacz mi to wszystko, co było upokarzaniem innych z mojej strony.

Bo byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Mt 25,43

Stacja XI - Przybicie do Krzyża

Robimy wszystko by oderwać się od krzyża. Nikt z nas nie chce być złączony z krzyżem. Uciekamy przed Nim...

W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka, kto Ciebie, Boże raz pojąć może, ten nic nie pragnie, ni szuka.

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu

Zwyciężasz! Wierzysz, że od Ojca wyszedłeś i do Ojca powracasz: „Ojcze, w Twe ręce powierzam mego ducha”. Jezu, proszę Cię, bym w godzinie swej śmierci był pojednany z Ojcem i wierzył, że do Niego powracam.

Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. J 12,24

Stacja XIII - Zdjęcie z krzyża

Jest ktoś, kto Ci towarzyszy do końca: Twoja Matka. Nie uciec, nie zdezerterować z powodu bólu. Wytrzymać napięcie, nie znieczulać bólu tego, co się widzi, słyszy, co się przeżywa. Mieć odwagę zostać do końca.

Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Mt 10,22

Stacja XIV - Złożenie do grobu

To, co często wydaje mi się moim końcem, przegraną, porażką, dramatem życiowym staje się początkiem nowego życia. Panie, daj mi siły i odwagę, bym tak umiał patrzeć na swoje porażki. Bym nie patrzył na nie tylko po ludzku, bym nie rozkładał rąk z rezygnacją, bym nie rozpaczał, ale trwał w wierze i ufności, że dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych.

Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. 1 P 2,4-5

DM

CookiesAccept

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem